poniedziałek, 18 stycznia 2010

aboryginal art


W Galerii Nowej Południowej Walii, zgodnie z zapowiedzią, są aborygeni, w końcu jakiś sensowny przegląd, niestety tylko współczesne rzeczy; z historii mają tylko jeden obraz (drewnobraz, bo oni generalnie to z reguły na drewnie ;) z 30 roku, dwa z 48 roku reszta lata 60. i 70. i współcześni, ale jest w końcu przed czym pomedytować.
Choć i tu się można przyczepić poza malunkami są tylko ichnie słupy, żadnego rękodzieła, mobili, dokumentacji działań, ‘środowiska’ rytuału, nic; dzieła odarte z kontekstu, to galeria czy magazyn, dobrze, że cokolwiek poczytałam, to cokolwiek wiem, co oglądam.
A żeby było weselej, to nie będzie żadnej dokumentacji, ponieważ w Galeri można fotografować wszytko, poza aboryginal art. Nie ma problemu tracę 40 dolców na książkę, a kupiłoby się jeszcze parę innych, oj kupiłoby się, ale 120 dolców trochę boli.
Zatem w ramach aborygenów, parę spojrzeń na resztę (dzieła jako cytaty z całości kolekcji).

Fotka 1/ coś dla fanów/fanek interpretacji i nadinterpretacji baśni (jutro dokleję nazwisko, bo notatki w pokoju Mum)


Fotka 2/ jednak aborydżenka, dla mnie piękne (Axel Poignant)


















Fotka 3/ Bushranger (Albert Tucker)














Fotka 4/ Czy Centralna Ausralia rzeczywiscie tak wyglada? (Sidney Nolan)

Posted by Picasa

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Krolewna Sniezka w tym troche złowrogim wydaniu - swietna!
Czarno-białe zdjęcie Aborygenki - Piękne!
i.