piątek, 15 stycznia 2010

Melbourne - nd 4

Fotka 1/ ocean patrzy na mnie ptasim opkiem
Fotka 2/ ja patrzę na ocean okiem kamery
Fotka 3/ próba kompromisu ja i ocean . Jest wietrznie, co widać, bo mnie już nie, Mum nie widzi, bo słońce i cyka na ślepo, nawet porządnej fali za mną nie złapała. Bywa… Nie wnikamy, cieszymy się oceanem kontynuacyjnie, ja się cieszyłam, wiatr wiał, słońce dawało powyżej 36 i spaliłam sobie nogi od tyłu pod kolanami, to ja już nic nie rozumiem, jak wiało, jak świeciło, ale fakt jest, bola mnie i są czerwone, ale jutro wolne - przerwa w maratonie bo 44 stopnie.
Posted by Picasa

Brak komentarzy: