czwartek, 31 grudnia 2009

Nowy Rok



Przepraszam, że ciągle ja, ale nie chcę byście zapomnieli jak wygladam ;)))
Designer my sister - nie wiedziałam, ze makijaż można robić w tak skomplikowany sposób. Tylko ja, ponieważ za dużo ludzi, za dużo ekstremalnych tańców. Ozi (tak Australijczycy mówią o sobie) bawią sie inaczej niż Polacy. Sylwek był w zajebiaszczym domu - tak takie wypsione mieszkanka wynajmują studenci?! Po prostu wysoki standard, wokół busz. Komunikacja - tylko auto. W domu tym mieszkają 3 rdzenni biali ozi i Polka, która nas zaprosiła. Byliśmy jedyną nacją, która sie nie przebrałą. Polacy-Ponuracy. Zabawa była pod hasłem uniform, ale nie przeszkadzało to ludizom przebrać sie za bananna, czy żółwia, kapitan statku [który dla efektu przez 3 tygodnie zapuszczał wąsy], pielęgniarka, straż leśna, policjantka, uczennca elitarnej szkoły, odjechana panienka z problemem alkocholowo-psychiczny, strażak, batman, gangster, pokojówka, rowerzysta, piłkarz, reporter, pola negri, siostra braci, z którymi w kreskówkach walczy Lucky Luck, stewardessa, mnich, majster, żołnierz, indianian, oczywiscie nie zabrakło paru młodocianych kurew ;) Było też kilka postacie, nierozpoznawalnych dla mnie - cóż brak TV w życiorysie.
Byli to jednak ludzie młodsi od nas o pokolenie, co odznaczyło sie muzą, dość ekstremalną jak na naszą wrażliwość, ale tańczyli wszyscy, w sposób ekstremalny, polskie żarło cieszyło sie wielkim aplauzem - przytargaliśmy gołabki, które osobiście zawijałam w kapustę, zatem po powrocie robie gołąbki, bo wiem jak.
Z indianinem umówiłam się na zwiedzanie miasta, bo jest pare dni, bo wpadł na moment na sylwestra, bo zaraz leci do Nowej Zelandii - COUCHSURFING się kłania.
Posted by Picasa

środa, 30 grudnia 2009

basen i ostatni dzień roku

Fotka 1/ basen w samym centrum miasta, na co jest dowód widać Tower Sydney w oknie. To jest właśnie to, dlaczego to miasto tak się podoba, w najdroższym, świetnym pod względem komercyjnym miejscu w sercu miasta stawia się basen (bilet 6$ adult 8$ z saunami). Nie stwierdziłąm, by było tłoczno, może to nie Mikołajki ;), ale wszytko, co sprawia frajde jest.
Fotka 2, 3/ sprawdzamy aparat, czy na pewno ma te mozliwości, które mieć powienien.

Fotka 4/ tu sa właśnie lofty z cumujmącymi pod oknami jachtami, mieszkania są takie, ze widzę w nich wszytko taki snobizm, by pokazać wsyztkim jak drogie rzeczy mam w domu - samo szkło. Ale ma sie takie widoki z okien, panorama miasta, zdjecie nie oddaje ferii barw.
To właśnie tu i w całej okolicy od Harbour Bridge będą fajerwerki. TV trąbi o tym w Newsach od wczoraj, ludzkość nocuje w namiotach też od wczoraj.
Ale my idziemy na domówkę ;))) tacy jestesmy zblazowani....
Posted by Picasa

memorial garden



Fotka 1/ cmentarz w polskie dzielnicy, ale zabytkowy lata 80. XIX wieku.
















Fotka 2,3/ Ciekawostka memoraial garden, nie wiem, czy są tu urny, czy tylko tabliczki, by móc gdzie przyjść. Tabliczki są współczesne.
Posted by Picasa

ocean w środę


Fotka 1/ 30.12.09 na palmie jest coś na kształt jemioły, a na fotce nr 4 na samym dole sa papużki, któe sobie siedzą na tej palmie własnie.
A wszytko to znajduje się w Ashfield (mam nadzieje, ze nie obraziłam tej dizelnicy, bo ie pamietam zapisu nazwy) polskiej dzielnicy, napotkany Australiczyk, zapytany o kierunek, chciałam by mi potwierdził czy idę dobrą ulicą, po dwóch zdaniach powiedział: trzeba było od razu tak, czego Panie szukają, aaa polski kościół, ja tam chodzę, do świateł cały czas propsto i jakieś 200m i w lewo.

Fotka 2,3/ 29.12.09 Ocean w środę; w końcu porządne fale na oceanie, nawiało mi w uszy, zmarzłam jak diabli i popatrzyłam sobie na 4 dorodne, ale bardzo zgrabne Australijki w skąpych bikini, które z biegu po przybyciu na plaże, zarzuciły obroże na nogi i poszły z deskami na fale. Jak sie ma ocean od urodzenia pod nosem.



Posted by Picasa

cd Caves 27.12.09


Fotka 1,2,3/ różne ciekawe, zdjęcia nie oddają, bo to i większe i bardziej imponujące w barwach i blaskach.






































Fotka 4/ latarenka w normalnym cywilizowanym miejscu, obok jaskiń, pajęczyn jest tutaj bez liku, nie wnikam w ich mieszkańców.
Posted by Picasa

Caves 27.12.09 niedziela

Fotka 1/ Żeby nie było, że tylko przyjemności sobie serwuję. Pracuję ciężko, jak tylko złapię kapkę czasu i kabel do netu, a niekiedy i bez netu.
Fotka 2,3,4/ Nie wiem, na czym te lasy rosną, sama skała. W Blue Mountains - są niebieskie naprawdę, bo eukaliptusy wydzielają olejki eteryczne i zabarwiają powietrze na błękitno i zbocza nie wydają się zielone tylko właśnie takie niebieskie, niebieskie - są jaskinie. Jenolan Caves. Co ja tu będę pisać: www.jenolancaves.org.au ;)
Poszliśmy na trase oznaczoną 3 stopniem trudności i spacerowaliśmy po schodach w jaskini, z pełna cywilizacją. To chyba w stopniu 1 i 2 są windy i klimatyzacja, oraz wygodne kanapy do odpocyznku. Bardzo interesujaco przewodnik opowiadał i o geologii i o odkryciu tych jaskiń i kupę angdotek powiedizła, ale to nie mój poziom języka.

Uwaga na boku. W au można nabawić sie rasizmu; siniaki (tak mówią o hindusach) są beznadziejni, hałasliwi, tacy jacyś chaotyczni, niby ich mniej ilościowo niż skosów, a jakby słychac ich bardziej. I na dodatek nie umieją pić. Poruszają sie w dużych grupach, co bywa uciażliwe, bo anektują przestrzeń.

Posted by Picasa

ANZAC po raz wtóry i malachity

Fotka 1/ 26.12.09 sobota Dla tych, co rozwiązali zagadkę skrótu ANZAC, tak wygląda pomnik poległego żołnierza, pełen romantyzm, tarczę podtrzymują matki z dziećmi, boleściwe, takie typowe matki-Polki.









Fotka 2, 3/ 26.12.09 sobota W MN była tez kolekcja minerałów i oczywiście cała historia, typografia, genealogia. Różnorodność malachitów przeogromna, głębia zieleni - fantastyczna, niestety na fotkach to nie wychodzi.
Jak sami widzicie MN to tutaj zbiera wszystkiego po trochu, co w ręce wpadnie to do muzeum, tylko tych aborygenów mało.
Nie wiem, czy pisałam o aborygenach - właśnie w centrum kultury w MN widziałam i po raz pierwszy i na razie jedyny. [Poza komercyjnymi aborygenami, grającymi w centrum na didgeridoo. Ale muza jest bardzo spoko, pomimo komercji, chyba kupie ich płytkę.]
To jest coś pięknego, rasa pierwotna, taka prehistoria w ich rysach jest.
Jak utrzymują tutejsi biali aborygenwó łatwo tu zobaczyć są w parkach zaćpani benzyną.
Posted by Picasa

cd art of aborigines



Fotka 1/ z reguły jest to malarstwo na drewnie, trzeba przyznać, że umiejętność obróbki tego drewna jest imponująca.















Fotka 2/ Sztuka współczesna: Mor-Mor 1998 Start of Creations 1 - ale tematy odwieczne ujmowane w sposób komunikatywny - odwieczny wąż, kształtujący krajobraz ziemi australijskiej. Dzieło znajduje sie w MN w Sydney. Mam nadzieję, że autor wybaczy mi brak zapytania o zgodę.













Fotka 3 i 4/ Sztuka zaangażowana, Stolen Generation - autor Kevin Butler, jak macie dobre oko i możliwoś powiekszenia, to po lewej stronie fotki 4 jest opis.
Tutaj obawiam sie jednak wejścia w prawa autorskie, dlatego załączam tylko reprodukcje dwóch prac, mam nadzieję, że jest to fragment cytowany prawem dozwolony. Uważam, że jego prace - jakby plakaty są świetne, siegają i do tradycji i wspólczesności, rewelacyjnien operuje znakiem i słowem. Chyba pójdę jeszcze raz do tego MN.
Posted by Picasa

SZTUKA ABORYGENÓW



fotka 1,2,3,4/ na ten dział zostało nam niecałe 20 min, ale jak się okazało w zupełności wystarczyło. Nie rozpieszczaja obywateli dostarczaniem im wiedzy, o tym, co było zanim...
Posted by Picasa

MN AU

Fotka 1/ dział ze szkieletami, podzielony na typy, gromady itd, ale żeby nikt się nie nudził "Sweet home sweet"
Foto 2/ ptako-gad oczywiscie z repliką, bo sam odcisk mógłby nie zainteresować.
Fotka 3/ model głowy - duzo zabawy
fotka 4/ prehistoryczny wombat DIPROTODONS - obecnie jest wielkości prosiaczka, wcześniej miała gabaryt dwóch niedżwiedzi razem wziętych.
Posted by Picasa

codziennosc


fotka 1/ to jest normalna choinka, oczywiscie jest gigantyczna, pomimo, ze rośnie w parku miejskim.
















Fotka 2/ a to są jej szyszki, przyroda, któa sobie jakby nic nie robi, ze tego, zę wokół jest betonowe miasto, rośnie, jakby to był środek lasu (klimaty jak w Parku Skaryszewskim, ale tu każde najgłupsze drzewo tak sie zachowuje.







Fotka 3/ autobus miejski, generalnie korzystam z kolejki podmiejskiej - takie naziemne metro, bardzo współczesne wagoniki, zawsze dwupietrowe (ślady poangielskie?). Jeszcze sie nie doedukowałam, czy tu są one na lpg, czy na cng.









Fotka 4/26.11.09 sobota Gmach Muzeum Narodowego - wakacje, wieć jest wystawa o dinozaurach, ale szczerze to nie wiem, moz eto ekspozycja stała. Wogóle muzea, jak i cąły świta jets tu podporządkowany dizeciom. Jest tu ich pełno, sa głosne, zaborcze, jedynacki, urocze, męczące, nadpobudliwe co do jednego, obstawiane nieustannymi zakupami czegokolwiek. Ale w MN jest niedużo eksponatów, ale wszytkego mozna dotknąć, eksponaty nie do dotykania, są w szklanych gablotach - znaczna miejszosć, ekspozycja ma zaciekawiać, jets kupe interaktywnych zabawa - pomaluj dinozaura, zakręć kółkiem i poczytaj w jakim czasieon żył, dotknij pajaka/ węża/ meduze na stole (z rzutnika idzie obraz, ale jest to ekran dotykowy - jakieś czujniki nie wiem. Wtedy zwierzę atakuje, dowiadujemy sie wtedy, wjaki sposób to robi, , jets też podglad modelu 3D, jets opcja AID - jakie są surowice i co nalezy robić po ukąszeniu, ugryzieniu, użadleniu, poparzeniu itd. Na scianie wyświetlane są filmy o zwierzetach, jets kupę ksiażeczek: DO YOU THINK? i odkrywa sie karty z odpowiedizami. dzieciaki sie nie nudzą, dla dorosłych - no cóż jets to poziom , co najwyzej gimnazjalny.
Posted by Picasa